środa, 30 lipca 2014

Przełamując się

Milion problemów zwalających się na głowę, dotyczących pracy, odebrało mi chęć do pisania i do pracy z papierem.
No bo o czym pisać, kiedy od miesiąca staramy się doszukać błędu w dokumentach i rozwiązać dobrze nasze problemy..
Dobrze wiem, że lepiej czyta się o rzeczach lekkich i przyjemnych, że kiedy zaczyna się mówić o czymś trudniejszym, często brakuje osób, które chciałyby wysłuchać, napisać najzwyklejsze "trzymaj się".. a z drugiej strony ja też najczęściej od razu zamykam się ze swoimi problemami, zwijam jak jeż w kulkę i niekiedy nie potrafię (a może nie chcę) mówić głośno, że wcale nie jest mi fajnie, że chce się płakać, że jest ciężko.. może to właśnie reakcja wyuczona tym, że kiedy zdarzyło mi się otworzyć przed kimś, to spotykało rozczarowanie.. że wyżalanie się działa - ale najczęściej w jedną stronę, a kiedy druga ze stron potrzebuje się wygadać to najczęściej nie ma komu.