Dawno mnie tu nie było..tak jakoś się złożyło, że nie mogłam się zabrać za kartkowanie ani nic innego. Przytłoczyła mnie chyba pogoda, chociaż teraz już czuć, że idzie wiosna!:) Wieje nad morzem bardzo, ale ma to swoje duże plusy - wiatr rozgonił chmury i jest pięknie, słonecznie!:)
W tym tygodniu zrobiłam kilka kartek wielkanocnych - już, bo mam nawet małe zamówienie.:)
Póki co na bloga nie wrzucam, może w niedzielę dodam chociaż kilka z tych kartek.:)
A dziś coś szarego i przytulnego, z maleńkim akcentem różu, do naszego maleńkiego Gniazdka..:)
Wszystko zaczęło się od tego sweterka.
Kupiłam go jakiś czas temu w ulubionym sklepie Tally Weijl. Był mięciutki, puchaty - z domieszką angory. Niestety po pewnym czasie przestał wyglądać tak fajnie jak na początku, wełenka zrobiła się jakby płaska. Szkoda było mi jednak wyrzucać go i oto co powstało..:)
Poszewkę uszyłam sama, własnymi łapkami. Może nie idealnie, ale mi się podoba.:) I na łóżku wygląda bardzo przytulnie.:)
Życzę miłego i słonecznego dnia!:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasze Małe Gniazdko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasze Małe Gniazdko. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 lutego 2012
niedziela, 4 grudnia 2011
Druga Niedziela Adwentu
Tak jak obiecałam, przychodzę dziś do Was z moim świecznikiem adwentowym.:) Na zdjęciach pali się tylko jedna świeczka, ponieważ robiłam je tydzień temu. Teraz jedna jest już całkiem malutka i chyba zostawię ją na ostatni tydzień Adwentu, jako czwartą. Albo wymienię na nową.:)
A tu mój ulubiony szklany ptaszek, którego kupiłam już ponad rok temu we Flo. Znacie ten sklep?:) Baaaardzo lubię robić w nim zakupy!:)
I jeszcze opiekacze do jabłek.:) Moja Mama ma takie w kolorze jasno-ceglastym i bez żadnych wzorków już od paru lat; w zeszłym roku kupiła te dwa dla nas.:) Niesamowity jest zapach pieczonych jabłuszek unoszący się w mieszkaniu, a sam smak..mmm..:)
Futerkowe pokrycie na parapet powstało już jakiś czas temu, z mojego pomysłu (w realizacji pomogła Mama;)i jeszcze niedawno pełniło rolę uszczelniacza i ocieplacza - teraz przy nowych oknach, wreszcie pełni rolę wyłącznie dekoracyjną.:) I muszę przyznać, że dodaje jakiegoś takiego zimowo-świątecznego, przytulnego klimatu.:)
Mam nadzieję, że niedługo spadnie śnieg i na zewnętrznym parapecie również będzie tak biało i puchato..;)
Ale jak na razie jest szaro i deszczowo, niestety. Poza tym jestem troszkę zmęczona i zmartwiona, bo mój kochany Mężulek leży w łóżku z gorączką, a wszystko przez zęba..W czwartek był u dentysty i niespodziewanie coś zaczęło się dziać; spuchł na twarzy, dostał gorączki..Obydwoje nie spaliśmy w nocy, robiłam mu okłady z lodu, które pomagały na ból. Dziś był na pogotowiu u stomatologa i dostał antybiotyk, dzięki któremu opuchlizna powinna zejść, a wtedy będzie można dokładnie zobaczyć co się dzieje. Ach, tak strasznie nie lubię, kiedy dzieją się takie rzeczy..:(
Ale obiecałam też, że dziś pokażę już coś z moich kartek świątecznych. Nie chcę zasypywać Was od razu hurtową ilością, więc w pierwszej kolejności kartka, która powstała już rok temu, jeszcze bez żadnych skrapowych papierów i dodatków. Dodałam jej w tym roku jedynie zawieszkę i w środku tło, ponieważ czegoś mi tam brakowało.
Wianuszek uplotłam z zielonej wełenki (która na zdjęciach wychodzi wyjątkowo niekorzystnie), Mikołaja w środku rysowałam sama.:)
(papier wizytówkowy, "drewniana" okleina, "klamka" z hm zawieszki, która była przy spodniach, niebieski papier w środku - W pąkach krokusów z GaleriiRae, napis z UHK)
No to debiut w kwestii kartek świątecznych mam za sobą.:)
Życzę wszystkim, w tym mojemu Mężowi i sobie, spokojnej nocy.
A tu mój ulubiony szklany ptaszek, którego kupiłam już ponad rok temu we Flo. Znacie ten sklep?:) Baaaardzo lubię robić w nim zakupy!:)
I jeszcze opiekacze do jabłek.:) Moja Mama ma takie w kolorze jasno-ceglastym i bez żadnych wzorków już od paru lat; w zeszłym roku kupiła te dwa dla nas.:) Niesamowity jest zapach pieczonych jabłuszek unoszący się w mieszkaniu, a sam smak..mmm..:)
Futerkowe pokrycie na parapet powstało już jakiś czas temu, z mojego pomysłu (w realizacji pomogła Mama;)i jeszcze niedawno pełniło rolę uszczelniacza i ocieplacza - teraz przy nowych oknach, wreszcie pełni rolę wyłącznie dekoracyjną.:) I muszę przyznać, że dodaje jakiegoś takiego zimowo-świątecznego, przytulnego klimatu.:)
Mam nadzieję, że niedługo spadnie śnieg i na zewnętrznym parapecie również będzie tak biało i puchato..;)
Ale jak na razie jest szaro i deszczowo, niestety. Poza tym jestem troszkę zmęczona i zmartwiona, bo mój kochany Mężulek leży w łóżku z gorączką, a wszystko przez zęba..W czwartek był u dentysty i niespodziewanie coś zaczęło się dziać; spuchł na twarzy, dostał gorączki..Obydwoje nie spaliśmy w nocy, robiłam mu okłady z lodu, które pomagały na ból. Dziś był na pogotowiu u stomatologa i dostał antybiotyk, dzięki któremu opuchlizna powinna zejść, a wtedy będzie można dokładnie zobaczyć co się dzieje. Ach, tak strasznie nie lubię, kiedy dzieją się takie rzeczy..:(
Ale obiecałam też, że dziś pokażę już coś z moich kartek świątecznych. Nie chcę zasypywać Was od razu hurtową ilością, więc w pierwszej kolejności kartka, która powstała już rok temu, jeszcze bez żadnych skrapowych papierów i dodatków. Dodałam jej w tym roku jedynie zawieszkę i w środku tło, ponieważ czegoś mi tam brakowało.
Wianuszek uplotłam z zielonej wełenki (która na zdjęciach wychodzi wyjątkowo niekorzystnie), Mikołaja w środku rysowałam sama.:)
(papier wizytówkowy, "drewniana" okleina, "klamka" z hm zawieszki, która była przy spodniach, niebieski papier w środku - W pąkach krokusów z GaleriiRae, napis z UHK)
No to debiut w kwestii kartek świątecznych mam za sobą.:)
Życzę wszystkim, w tym mojemu Mężowi i sobie, spokojnej nocy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















