Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje słodkości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje słodkości. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Walentynki ♥

Jest taka moda, aby "tłumaczyć się" - czy obchodzi się Walentynki, czy też nie i dlaczego. Najczęściej tłumaczą się ci, którzy je obchodzą, bo jest cała grupa osób, która do tego Święta Zakochanych ma mnóstwo "ale".:)

Pamiętam Walentynki w szkole.:) Zawsze był to niezwykle uroczy dzień. Większość osób (zwłaszcza dziewczynek, nie ukrywajmy;)) ubierały coś czerwonego, sale i niekiedy korytarze zdobiły się na ten dzień wyciętymi z papieru sercami..no i wszyscy z niecierpliwością czekali na Pocztę Walentynkową!:) I nie chodziło wcale o żadne wielkie, miłosne wyznania. Wysyłało się kartki głównie do najlepszych przyjaciółek.;)
Na "prawdziwe" Walentynki przychodził czas w starszych klasach.;)
W każdym razie, ten dzień zawsze kojarzył mi się z bardzo pozytywnymi emocjami - i uważam, tak być powinno.:)



Może i ja powinnam się wytłumaczyć, ponieważ - tak jest - obchodzę Walentynki.
I tak, też uważam, że Miłość trzeba okazywać cały rok. I tak, okazuję ją codziennie mojemu Mężowi, a On mi.
Ale tak samo jak bardzo lubię kwiaty na Dzień Kobiet i tak samo jak pamiętam o Mamie w Dniu Matki, a o Babci w Dniu Babci - i chociaż kocham obie te Kobietki całym serduchem i okazuję im to i rozmawiam z nimi, i pamiętam codziennie, to jednak w Ten Ich Dzień zawsze daję Im powód do świętowania - choćby miało chodzić tylko o telefon i życzenia. Ale wiem, ile radości daje, na przykład właśnie Babci, kiedy każdy wnuk o Niej w Tym Dniu pamięta.
I uważam, że skoro jest i Dzień Babci, i Mamy i Chłopaka i cała masa innych Ważnych Dni, to Dzień Zakochanych jest również jak najbardziej na miejscu!


No i wywiązałam się z obowiązku tłumaczenia.:)

A nasze Walentynki w tym roku były w wyjątkowo rozgrzanej atmosferze.. - mojej gorączki.
Ból głowy i katar w pakiecie.:)
Ale udało mi się nawet zrobić kartkę, chociaż przyznam, że dopiero wieczór przed i w dodatku już z podwyższoną temperaturą.





Prosta, lekka.
Chciałam zrobić kartkę szybciej i wysłać pocztą, ale niestety się nie udało.
Na szczęście znalazłam stare znaczki, wzięłam mój stempel pocztowy..



..i Marek prawie dał się nabrać.;)
Poszedł sprawdzić skrzynkę i nawet nie rozpoznał mojego pisma (starałam się!).
Ale po wyjęciu kartki z koperty od razu wiedział kto jest jego Walentynką.;)
Później przyglądał się znaczkom i stemplom, no i jakoś doczytał, że na jednym pisze Amsterdam..:P

Poza tym jeszcze udało mi się zrobić torcik, który był naprawdę pyszny! I na pewno jeszcze nie raz u nas zagości.:)




Przepis oczywiście z Moich Wypieków - tort czekoladowo-malinowy.
Maliny miałam zamrożone, pachniały i smakowały latem.:)
Na górze ułożyłam beziki, trochę za długo siedziały w piekarniku, ale dzięki temu wyszły karmelowe w smaku.:)


A Mąż mój spełnił tego wieczoru jedno z moich marzeń i obdarował mnie pięknym, świecącym łańcuchem Cotton Ball Lights - w kształcie serduszek oczywiście..;)




Dają przyjemne, ciepłe światło i są bardzo dekoracyjne. Polecam je koniecznie tym, którzy wahają się nad kupnem i tym, którzy jeszcze ich nie znają.:) KLIK



A skoro post taki serduszkowy:) wyszedł, to życzę miłego wieczoru i duuuużo Miłości!;)



piątek, 16 grudnia 2011

Świątecznie i aromatycznie..:)

No i miałam nie lada dylemat, co dziś pokazać na blogu..Czy kartki świąteczne, czy datownik, który zrobiłam w prezencie dla Teściowej, czy jeszcze coś innego..:) Chyba muszę częściej pojawiać się na blogu.;)
Ale że do Świąt coraz bliżej, śnieg prószy - na razie tylko w prognozie pogody, ale temperatura spadła od rana i zaczyna się chmurzyć, więc kto wie, kto wie..:)
i klimat świąteczny czuje się już coraz mocniej - więc niech będą kartki.:)









Papier z kolekcji Przyszła wiosna - W ptasich trelach, W trzepocie motylich skrzydeł, tag z wróbelkiem z GaleriiRae, napis i śnieżynki (kalkomania) ze scrap.com.pl, biała śnieżynka, wstążka i kryształki z zapasów, brokat Inglot








Papier z kolekcji Przyszła wiosna W żonkili bukietach z GaleriiRae, papier Creamy morning z ILS, stempel ze świątecznym elfem od Mo, pokolorowany kredkami, napis i śnieżynki (kalkomania) ze scrap.com.pl, śnieżynki cukrowe, wstążka z zapasów, brokaty - czerwony ze sklepu papierniczego, pozostały z Inglota










Papier Creamy morning z ILS, stempel od Mo, pokolorowany kredkami, wstążka z zapasów, brokat Inglot



I jeszcze na deser coś słodkiego..:)



Wczoraj z Mężem robiliśmy świąteczne pierniczki według przepisu Doroty z bloga Moje Wypieki.:) Są bardzo czekoladowe i aromatyczne, mocno czuć w nich olejek pomarańczowy.:) Aż nie można już doczekać się Świąt!:) Tutaj link do przepisu, a ja i tak swoją drogą podaję go tutaj:
(zdarza mi się lekko modyfikować przepisy, więc napiszę tak jak ja zrobiłam:)

Składniki:
  • 3 i 1/3 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki kakao
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2,5 łyżeczki przyprawy do piernika
  • szczypta soli
  • olejek pomarańczony
  • 180g dobrej margaryny
  • 1 duże jajko
  • 3/4 szklanki płynnego miodu
  • 55g gorzkiej czekolady
Mąkę, kakao, cukier puder, sodę, przyprawę do piernika i sól przesiać i wymieszać.
Do rondelka włożyć margarynę, miód i połamaną czekoladę - podgrzewać, aż wszystkie składniki rozpuszczą się i połączą. Odstawić do przestudzenia (mieszanka może zostać lekko ciepła).
Do suchych składników dodać jajko, lekko ciepłą mieszankę i olejek pomarańczowy. Wszystko zmiksować do połączenia się składników. Powstałą masę przełożyć do naczynia (np szklanej miski), zawinąć szczelnie folią aluminiową i odstawić do lodówki na 1-2 godz, lub dłużej (moje ciasto było w lodówce 3 godz). Masa powinna stężeć i nie kleić się.
Po upływie podanego czasu ciasto partiami wyjmować z lodówki i wałkować na grubość ok 3mm lub grubsze. Przed wałkowaniem polecam rozrobić lekko ciasto w rękach - będzie bardziej elastyczne i nie będzie się kruszyć ani rozrywać pod wpływem wałkowania. Wycinać pierniczki.:)
Piec w temp. 180*C przez 10-12 minut (pierwsza partia może wymagać dłuższego pieczenia, jeśli odpowiednio wcześnie nie rozgrzejemy piekarnika).


Smacznego!;)


Dodam jeszcze, że ciasto jest naprawdę bardzo fajne - łatwo się je robi, jest elastyczne, nie klei się, więc samo wykrawanie pierniczków to przyjemność.:)
A zapach ma niesamowity!!:)


Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.:)

wtorek, 19 lipca 2011

W kolorze czekolady, o zapachu piernika..:)

Na inspirującym blogu UHK Gallery zaproponowano wyzwanie w kolorach brązu.
Poza kolorem nie ma żadnych ograniczeń, więc postanowiłam spróbować.:)
Wybrałam apetyczny odcień czekolady i powstała taka oto okładka notesu.:)




Oczywiście zgłaszam ją na wyzwanie.:)
(Użyte materiały: kołonotatnik, brązowa kartka z bloku technicznego, zdjęcie z reklamy firmy meblowej Kler, samodzielnie wycięta ramka z papieru wizytówkowego - nadpalana, koronka wygrzebana z zapasów przez moją Mamę, zszyta przeze mnie na kształt kwiatka; cytat drukowany)

Jak łatwo się można domyśleć, to nie okładka ma zapach piernika..;)


Kilka dni temu stałam z Mężem wieczorem na balkonie i doleciał do nas cudny, apetyczny zapach piernika.:) Tak bardzo mi się podobał, że po prostu musiałam sama upiec to ciasto.:)
Tak więc, natchniona przez któregoś z sąsiadów, wczoraj, po raz pierwszy, upiekłam piernika.:) Została już mniejsza połowa.;) Ale to chyba dobrze, znaczy że smakuje.;)
W pieczeniu wyjątkowo pomagał mi brat, ponieważ przy okazji miała być to niespodzianka dla Męża, który baaaardzo lubi takie słodkości i powiem w tajemnicy, że chyba naprawdę jest zachwycony..:)

Podaję przepis, może ktoś jeszcze chciałby mieć trochę świątecznych zapachów w domu, w środku lata..;)

Składniki:
  • 50 dag mąki
  • 3 jajka
  • szklanka cukru
  • szklanka miodu
  • pół szklanki śmietany
  • pół kostki masła
  • 3 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • sól
  • dwie garści rodzynek
  • aromat rumowy
Na karmel i polewę: 20 dag cukru, 5 łyżek masła, 75 ml śmietany kremówki.

  1. Do rondelka wsypać 20 dag cukru, rozpuścić, zrumienić. Dolać 200 ml wody, wymieszać. Odlać 1/4 karmelu, resztę połączyć z 5 łyżkami masła; mieszając zagotować. Przestudzić, dodać śmietanę kremówkę i kilka kropli aromatu.
  2. Podgrzać miód i pół kostki masła z przyprawą do piernika, przestudzić. Rodzynki moczyć 10 minut, osączyć. Obtoczyć w mące.
  3. Żółtka utrzeć z cukrem. Ucierając wlewać miód z masłem i karmel. Sodę wymieszać ze szczyptą soli i śmietaną. Mieszając dodawać po łyżce na przemian z przesianą mąką. Dołożyć rodzynki i kilka kropli aromatu.
  4. Białka ubić ze szczyptą soli, połączyć z ciastem. Wlać do formy. Piec ok 50 minut w temp 180*C (sprawdzić patyczkiem, czy ciasto się upiekło).
  5. Podgrzać polewę, polać nią ostudzony piernik.
Smacznego!:)

Życzę miłego wieczoru i dobrej nocy.:)

niedziela, 3 lipca 2011

Imieniny Mamy Lucyny ;)

Byłam dziś z mężem na niedzielno-imieninowym obiedzie u Teściowej.:)
Z okazji imienin (które obchodziła 30 czerwca) przygotowaliśmy dla Niej małą niespodziankę w postaci czekoladowych muffinek i słodkiej, muffinkowej karteczki.:)







Tak wygląda karteczka, a tak prezentowały się dziś rano muffiny..:)





Na stole Solenizantki nie postały długo, ale traktuję to jako komplement..;)

Przyjemnie jest przygotować komuś niespodziankę i widzieć uśmiech po otwarciu paczki..:)


Przepis na muffiny wzięłam z mojej ulubionej książki - "Muffiny - małe, ale za to przepyszne", którą dostałam na Święta Bożego Narodzenia w zeszłym roku.:)
Z przyjemnością się nim podzielę.:)


Składniki na 12 sztuk:
  • 12 papilotek
  • 1 strąk wanilii (ja używam olejek waniliowy do ciast)
  • 85 g lekko gorzkiej czekolady
  • 150 g masła
  • 160 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 160 g cukru
  • 1 szczypta soli
  • 5 jaj
  • polewa czekoladowa, najlepiej czarno-biała do dekoracji :)
  1. Piekarnik rozgrzać do temperatury 180*C. Papilotki umieścić w zagłębieniach blachy na muffiny. Z laski wanilii wyskrobać miąższ.
  2. Czekoladę połamać na kawałki, roztopić z masłem w kąpieli wodnej. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia.
  3. Jajka z cukrem ubić na pulchną masę, dodając sól i wanilię. Ubitą masę szybko wymieszać z mąką (uważać, aby nie zrobiły się mączne grudki!). Do ciasta dodać masę czekoladową i wszystko dokładnie wymieszać.
  4. Papilotki napełnić ciastem. Muffiny piec ok. 20-25 minut na środkowym poziomie piekarnika. Po upieczeniu jeszcze przez 5 minut zostawić je w formie, potem wyjąć, wystudzić i ozdobić polewą.
Smacznego!:)


Życzę dobrej nocy i SŁODKICH snów.;)