Jest taka moda, aby "tłumaczyć się" - czy obchodzi się Walentynki, czy też nie i dlaczego. Najczęściej tłumaczą się ci, którzy je obchodzą, bo jest cała grupa osób, która do tego Święta Zakochanych ma mnóstwo "ale".:)
Pamiętam Walentynki w szkole.:) Zawsze był to niezwykle uroczy dzień. Większość osób (zwłaszcza dziewczynek, nie ukrywajmy;)) ubierały coś czerwonego, sale i niekiedy korytarze zdobiły się na ten dzień wyciętymi z papieru sercami..no i wszyscy z niecierpliwością czekali na Pocztę Walentynkową!:) I nie chodziło wcale o żadne wielkie, miłosne wyznania. Wysyłało się kartki głównie do najlepszych przyjaciółek.;)
Na "prawdziwe" Walentynki przychodził czas w starszych klasach.;)
W każdym razie, ten dzień zawsze kojarzył mi się z bardzo pozytywnymi emocjami - i uważam, tak być powinno.:)
Może i ja powinnam się wytłumaczyć, ponieważ - tak jest - obchodzę Walentynki.
I tak, też uważam, że Miłość trzeba okazywać cały rok. I tak, okazuję ją codziennie mojemu Mężowi, a On mi.
Ale tak samo jak bardzo lubię kwiaty na Dzień Kobiet i tak samo jak pamiętam o Mamie w Dniu Matki, a o Babci w Dniu Babci - i chociaż kocham obie te Kobietki całym serduchem i okazuję im to i rozmawiam z nimi, i pamiętam codziennie, to jednak w Ten Ich Dzień zawsze daję Im powód do świętowania - choćby miało chodzić tylko o telefon i życzenia. Ale wiem, ile radości daje, na przykład właśnie Babci, kiedy każdy wnuk o Niej w Tym Dniu pamięta.
I uważam, że skoro jest i Dzień Babci, i Mamy i Chłopaka i cała masa innych Ważnych Dni, to Dzień Zakochanych jest również jak najbardziej na miejscu!
No i wywiązałam się z obowiązku tłumaczenia.:)
A nasze Walentynki w tym roku były w wyjątkowo rozgrzanej atmosferze.. - mojej gorączki.
Ból głowy i katar w pakiecie.:)
Ale udało mi się nawet zrobić kartkę, chociaż przyznam, że dopiero wieczór przed i w dodatku już z podwyższoną temperaturą.
Prosta, lekka.
Chciałam zrobić kartkę szybciej i wysłać pocztą, ale niestety się nie udało.
Na szczęście znalazłam stare znaczki, wzięłam mój stempel pocztowy..
..i Marek prawie dał się nabrać.;)
Poszedł sprawdzić skrzynkę i nawet nie rozpoznał mojego pisma (starałam się!).
Ale po wyjęciu kartki z koperty od razu wiedział kto jest jego Walentynką.;)
Później przyglądał się znaczkom i stemplom, no i jakoś doczytał, że na jednym pisze Amsterdam..:P
Poza tym jeszcze udało mi się zrobić torcik, który był naprawdę pyszny! I na pewno jeszcze nie raz u nas zagości.:)
Przepis oczywiście z Moich Wypieków - tort czekoladowo-malinowy.
Maliny miałam zamrożone, pachniały i smakowały latem.:)
Na górze ułożyłam beziki, trochę za długo siedziały w piekarniku, ale dzięki temu wyszły karmelowe w smaku.:)
A Mąż mój spełnił tego wieczoru jedno z moich marzeń i obdarował mnie pięknym, świecącym łańcuchem Cotton Ball Lights - w kształcie serduszek oczywiście..;)
Dają przyjemne, ciepłe światło i są bardzo dekoracyjne. Polecam je koniecznie tym, którzy wahają się nad kupnem i tym, którzy jeszcze ich nie znają.:) KLIK
A skoro post taki serduszkowy:) wyszedł, to życzę miłego wieczoru i duuuużo Miłości!;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Love You. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Love You. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 18 lutego 2014
wtorek, 5 marca 2013
Kocham Cię jak..lody malaga:)
Ostatnio w poście tęskniłam i tęsknie nadal;)
Nie obiecuję, że będę pojawiać się częściej, choć bardzo bym tego chciała.
Trochę papierówkowej pracy przede mną, a więc mam nadzieję, że z owocami tejże tutaj zajrzę.:)
Chodzą mi też po głowie zmiany w wyglądzie bloga, ale cóż - muszą zaczekać na chwilę czasu wolnego, którą będę jednocześnie chciała spędzić przy komputerze..:)
Tymczasem słów, a raczej obrazów kilka na temat kolorów miłości..:) czyli walentynkowo zainspirowana przez nowy, fantastyczny blog Przyklej to! który przeglądam z wielką przyjemnością:)
A więc moja Walentynka, jedna jedyna w tym roku (znaczy, że bez zamówień, tylko dla mojej Miłości:) oparta na jednym papierze ILSowym - resztę zrobił katalog farb Duluxa:)
Tyle na dzisiaj, zaraz po Męża mojego kochanego do pracy, a później rozkoszować się gdzieś piękną słoneczną pogodą - i Wam też takie plany na popołudnie polecam!:)
Nie obiecuję, że będę pojawiać się częściej, choć bardzo bym tego chciała.
Trochę papierówkowej pracy przede mną, a więc mam nadzieję, że z owocami tejże tutaj zajrzę.:)
Chodzą mi też po głowie zmiany w wyglądzie bloga, ale cóż - muszą zaczekać na chwilę czasu wolnego, którą będę jednocześnie chciała spędzić przy komputerze..:)
Tymczasem słów, a raczej obrazów kilka na temat kolorów miłości..:) czyli walentynkowo zainspirowana przez nowy, fantastyczny blog Przyklej to! który przeglądam z wielką przyjemnością:)
A więc moja Walentynka, jedna jedyna w tym roku (znaczy, że bez zamówień, tylko dla mojej Miłości:) oparta na jednym papierze ILSowym - resztę zrobił katalog farb Duluxa:)
Tyle na dzisiaj, zaraz po Męża mojego kochanego do pracy, a później rozkoszować się gdzieś piękną słoneczną pogodą - i Wam też takie plany na popołudnie polecam!:)
środa, 7 listopada 2012
Romantyczne chwile i..:) kwiecień, Gdańsk
Przybywam dziś do Was z albumem (czyli będzie dużo zdjęć:) z opowieścią o cudnym dniu kwietniowym tego roku, a o którym nic a nic jeszcze nie wspominałam..:)
Album powstał w czasie wyjazdu mojego Męża na szkolenie - czyli na przełomie września i października; chociaż był w planach o wiele wcześniej. Ale cóż, czasem tak bywa, że coś się w czasie odłoży i mimo wszystko całkiem dobrze się to składa.:) Miałam przyjemne zajęcie na samotne wieczory, a dla Marka niespodziankę.:)
Historia, o której opowiada album ma swój mały początek już w grudniu zeszłego roku.. wtedy gdzieś, na jakiejś stronie internetowej przeczytałam o trasie koncertowej Michaela Buble - w tym - o koncercie w Polsce, pierwszym i jedynym, a do tego w Gdańsku, czyli w zasadzie "tuż za rogiem". Pewnie tego nie wiecie, ale Michael jest jednym z moich, naszych ulubionych muzyków, uwielbiamy wprost jego ciepły głos.:)
Marzył się nam ten koncert bardzo, ale wiedzieliśmy, że raczej w marzeniach pozostanie.
Dostałam wtedy na święta, od mojego kochanego Męża-Mikołaja płytę Michaela z cudnymi świątecznymi piosenkami.:) Słuchałam jej na okrągło i szczerze mówiąc teraz też już się nie mogę doczekać, kiedy wsunę ją do odtwarzacza..:D
Gdzieś w myślach cały czas mieliśmy ten koncert, który miał być tak blisko i w zasadzie tak niedługo..postanowiłam sprawdzać co jakiś czas, czy może gdzieś ktoś zorganizuje jakiś konkurs..tak na wszelki wypadek.:)
I konkurs się pojawił.
W lutym, z okazji walentynek Radio Złote Przeboje postanowiło oddać jakiejś szczęśliwej parze podwójne zaproszenie na koncert. Jedyne co trzeba było zrobić to opisać im jedno wyjątkowe, romantyczne wspomnienie związane z Michaelem Buble..
Muzyka Michaela towarzyszyła nam i towarzyszy w różnych chwilach. Mamy takie jedno nasze wyjątkowe wspomnienie związane z..naszym ślubem i piosenką "Save the Last Dance For Me", więc..:)
Napisałam, wysłałam.
W dzień walentynek na stronie Radia pojawiło się 5 opisanych wspomnień, które wybrała radiowa ekipa, a z pośród których te jedno najlepsze mieli wybrać przez głosowanie internauci.
A wśród tych pięciu nasze..!:)
Mimo wszystko trochę zwątpiłam w to czy się uda. W końcu w głosowaniach zawsze wygrywają ci, którzy mają dużo znajomych, chętnych do "klikania". Ani ja ani Marek nie należymy do takich osób, a przynajmniej tak się nam zdawało..:D
Godzina 20:00, walentynkowy wieczór: głosowania czas start.
Przy komputerach, wydawałoby się, nie za wiele osób.
Zależało nam bardzo, więc, mimo wszystko postanowiliśmy spróbować.:)
I co? Wyszło na to, że nawet nie mieliśmy pojęcia ile osób chętnie nam pomoże.:) Nie dość, że sami głosowali, to jeszcze wkręcali w całą akcję swoich znajomych, kibicowali nam, liczyli punkty do przewagi.:D
Głosowanie skończyło się o 22:00. Z dużą przewagą głosów. Naszych, na nasze wspomnienie! Jednym słowem - UDAŁO SIĘ, wygraliśmy!!:D
Te dwie godziny, w czasie których trwało głosowanie (a raczej walka o wygraną;D) spowodowały, że były to chyba najbardziej emocjonujące walentynki.;D;D
I zaczęło się odliczanie do 23 kwietnia.:)
Koncertu nie da się opisać jednym słowem.:D Byliśmy mega szczęśliwi i zachwyceni!
A oprócz koncertu otrzymaliśmy jeszcze nocleg w cudnym, romantycznym pokoju w pięknym hotelu w Gdańsku, kolację przy świecach w hotelowej restauracji i cudny rejs galeonem po rzece Motławie..:) Zadbali o nas..:)
Żartowaliśmy sobie, że to taka nasza mała podróż poślubna.:)
O tych wspaniałych chwilach niech Wam więcej opowie album..:)
Album powstał na bazie tekturowej koperty, w której przyszła pocztą płyta..oczywiście Michaela Buble:) - prezent walentynkowy dla mojego Męża.:) Już w walentynkowy późny wieczór wiedziałam do czego wykorzystam tą kopertę.:)
Pełno w nim oczywiście pamiątek - bilety, ulotka z koncertu, zasuszone płatki róż z hotelowego łóżka..:)
Bardzo, bardzo lubimy ten album - jest prosty, surowy i mało w nim dodatków, ale opowiada o wyjątkowych dla nas chwilach.
No i w końcu zrobiłam coś "dla siebie".:)
Mało czasu mam ostatnio na blogowanie..tak jak pisałam, zaczynamy z moim Mężem coś nowego. Otwieramy sklep:) - będziemy mieć swoją Żabkę.:) Planujemy otwarcie na 17 listopada, więc trzymajcie za nas kciuki.:)
Wytrwałym dziękuję za przeczytanie posta.;)
Życzę miłego wieczoru!:)
Album powstał w czasie wyjazdu mojego Męża na szkolenie - czyli na przełomie września i października; chociaż był w planach o wiele wcześniej. Ale cóż, czasem tak bywa, że coś się w czasie odłoży i mimo wszystko całkiem dobrze się to składa.:) Miałam przyjemne zajęcie na samotne wieczory, a dla Marka niespodziankę.:)
Historia, o której opowiada album ma swój mały początek już w grudniu zeszłego roku.. wtedy gdzieś, na jakiejś stronie internetowej przeczytałam o trasie koncertowej Michaela Buble - w tym - o koncercie w Polsce, pierwszym i jedynym, a do tego w Gdańsku, czyli w zasadzie "tuż za rogiem". Pewnie tego nie wiecie, ale Michael jest jednym z moich, naszych ulubionych muzyków, uwielbiamy wprost jego ciepły głos.:)
Marzył się nam ten koncert bardzo, ale wiedzieliśmy, że raczej w marzeniach pozostanie.
Dostałam wtedy na święta, od mojego kochanego Męża-Mikołaja płytę Michaela z cudnymi świątecznymi piosenkami.:) Słuchałam jej na okrągło i szczerze mówiąc teraz też już się nie mogę doczekać, kiedy wsunę ją do odtwarzacza..:D
Gdzieś w myślach cały czas mieliśmy ten koncert, który miał być tak blisko i w zasadzie tak niedługo..postanowiłam sprawdzać co jakiś czas, czy może gdzieś ktoś zorganizuje jakiś konkurs..tak na wszelki wypadek.:)
I konkurs się pojawił.
W lutym, z okazji walentynek Radio Złote Przeboje postanowiło oddać jakiejś szczęśliwej parze podwójne zaproszenie na koncert. Jedyne co trzeba było zrobić to opisać im jedno wyjątkowe, romantyczne wspomnienie związane z Michaelem Buble..
Muzyka Michaela towarzyszyła nam i towarzyszy w różnych chwilach. Mamy takie jedno nasze wyjątkowe wspomnienie związane z..naszym ślubem i piosenką "Save the Last Dance For Me", więc..:)
Napisałam, wysłałam.
W dzień walentynek na stronie Radia pojawiło się 5 opisanych wspomnień, które wybrała radiowa ekipa, a z pośród których te jedno najlepsze mieli wybrać przez głosowanie internauci.
A wśród tych pięciu nasze..!:)
Mimo wszystko trochę zwątpiłam w to czy się uda. W końcu w głosowaniach zawsze wygrywają ci, którzy mają dużo znajomych, chętnych do "klikania". Ani ja ani Marek nie należymy do takich osób, a przynajmniej tak się nam zdawało..:D
Godzina 20:00, walentynkowy wieczór: głosowania czas start.
Przy komputerach, wydawałoby się, nie za wiele osób.
Zależało nam bardzo, więc, mimo wszystko postanowiliśmy spróbować.:)
I co? Wyszło na to, że nawet nie mieliśmy pojęcia ile osób chętnie nam pomoże.:) Nie dość, że sami głosowali, to jeszcze wkręcali w całą akcję swoich znajomych, kibicowali nam, liczyli punkty do przewagi.:D
Głosowanie skończyło się o 22:00. Z dużą przewagą głosów. Naszych, na nasze wspomnienie! Jednym słowem - UDAŁO SIĘ, wygraliśmy!!:D
Te dwie godziny, w czasie których trwało głosowanie (a raczej walka o wygraną;D) spowodowały, że były to chyba najbardziej emocjonujące walentynki.;D;D
I zaczęło się odliczanie do 23 kwietnia.:)
Koncertu nie da się opisać jednym słowem.:D Byliśmy mega szczęśliwi i zachwyceni!
A oprócz koncertu otrzymaliśmy jeszcze nocleg w cudnym, romantycznym pokoju w pięknym hotelu w Gdańsku, kolację przy świecach w hotelowej restauracji i cudny rejs galeonem po rzece Motławie..:) Zadbali o nas..:)
Żartowaliśmy sobie, że to taka nasza mała podróż poślubna.:)
O tych wspaniałych chwilach niech Wam więcej opowie album..:)
Album powstał na bazie tekturowej koperty, w której przyszła pocztą płyta..oczywiście Michaela Buble:) - prezent walentynkowy dla mojego Męża.:) Już w walentynkowy późny wieczór wiedziałam do czego wykorzystam tą kopertę.:)
Pełno w nim oczywiście pamiątek - bilety, ulotka z koncertu, zasuszone płatki róż z hotelowego łóżka..:)
Bardzo, bardzo lubimy ten album - jest prosty, surowy i mało w nim dodatków, ale opowiada o wyjątkowych dla nas chwilach.
No i w końcu zrobiłam coś "dla siebie".:)
Mało czasu mam ostatnio na blogowanie..tak jak pisałam, zaczynamy z moim Mężem coś nowego. Otwieramy sklep:) - będziemy mieć swoją Żabkę.:) Planujemy otwarcie na 17 listopada, więc trzymajcie za nas kciuki.:)
Wytrwałym dziękuję za przeczytanie posta.;)
Życzę miłego wieczoru!:)
czwartek, 4 października 2012
Love Letters ♥
Dziś prywatnie, osobiście..
Kiedy chcę powiedzieć KOCHAM, komuś kto jest teraz daleko..
Papiery Marine 03, 05, Vivid 04, Let It Go 04 z ILS, S jak Szczęście z kolekcji Moje Prywatne Szczęście z The ScrapCake
Zestaw stempli pocztowych
..ale, jeśli wszystko dobrze pójdzie, a taką mam wielką nadzieję, mój Mąż wróci już w sobotę, czyli dzień wcześniej niż to było planowane. Z czego się już bardzo cieszę!:)
Dwa tygodnie to jednak stanowczo za długo..
Kiedy chcę powiedzieć KOCHAM, komuś kto jest teraz daleko..
Papiery Marine 03, 05, Vivid 04, Let It Go 04 z ILS, S jak Szczęście z kolekcji Moje Prywatne Szczęście z The ScrapCake
Zestaw stempli pocztowych
..ale, jeśli wszystko dobrze pójdzie, a taką mam wielką nadzieję, mój Mąż wróci już w sobotę, czyli dzień wcześniej niż to było planowane. Z czego się już bardzo cieszę!:)
Dwa tygodnie to jednak stanowczo za długo..
poniedziałek, 24 września 2012
Kawowe LOVE
Na pewno większość z Was lubi kawę.:) Spora część pewnie nie może zacząć bez niej dnia. Za to moje "kawowe love" zaczyna się i kończy na aromacie kawy - ciepły, przyjemny zapach, który naprawdę lubię..i nic poza tym.:)
Kawy nie piję, nie smakuje mi, nie działa na mnie dobrze. Ale znam oczywiście wielu zakochanych w kawie..:) Niedawno miałam przyjemność zrobienia kartki z okazji rocznicy ślubu dla wspaniałej (mocno kawowej:) pary, którą znam już długie lata..w dodatku zamawiającą była moja bratowa, która również kawę uwielbia..
I wtedy przypomniała mi się cudna kartka autorstwa Sióstr Dwóch, którą widziałam kiedyś przy okazji wyzwania w UHK Gallery.:)
Znalazłam Siostrzanego bloga, naskrobałam maila, dostałam pozwolenie na inspiracje, a w końcu powstał chyba bardziej lift Ich pięknej kartki.:)
Papiery Marine 03, pasek Marine 1, Vivid 04 z ILS, S jak Szczęście z kolekcji Moje Prywatne Szczęście z The ScrapCake; serduszko od guziczków Papermanii
Dziękuję Dziewczynom za udostępnienie pomysłu! Moja bratowa jak również obdarowana Para - zachwycone!:)
Ten weekend minął mi stanowczo za szybko. W dodatku był mocno pół na pół - jednocześnie pełen miłych wrażeń jak i smutnego nastroju..
Niedziela przemknęła, nawet nie zauważyłam kiedy.. Dziś w nocy mój Ukochany Mąż wyjechał na całe długie dwa tygodnie pod Poznań.:( Co prawda cały wyjazd wiąże się z wielkim i na pewno przynoszącym wiele dobrego krokiem w naszą przyszłość. Ale jednak tak długie rozstanie nie jest łatwe.
Mam nadzieję, że te dwa tygodnie zlecą jak najszybciej. Mam dużo pracy, muszę jak najszybciej dokończyć produkcję kartek świątecznych, bo później nie będzie na to czasu. A pracowicie zajęty czas zawsze ucieka szybciej.:)
Jeśli chodzi o miłe wspomnienia z weekendu, powiem na razie tylko, że wiążą się one ze spotkaniem ze Wspaniałymi Osobami..:) Ale więcej opowiem w innym poście..:)
Pozdrawiam najserdeczniej!!
Kawy nie piję, nie smakuje mi, nie działa na mnie dobrze. Ale znam oczywiście wielu zakochanych w kawie..:) Niedawno miałam przyjemność zrobienia kartki z okazji rocznicy ślubu dla wspaniałej (mocno kawowej:) pary, którą znam już długie lata..w dodatku zamawiającą była moja bratowa, która również kawę uwielbia..
I wtedy przypomniała mi się cudna kartka autorstwa Sióstr Dwóch, którą widziałam kiedyś przy okazji wyzwania w UHK Gallery.:)
Znalazłam Siostrzanego bloga, naskrobałam maila, dostałam pozwolenie na inspiracje, a w końcu powstał chyba bardziej lift Ich pięknej kartki.:)
Papiery Marine 03, pasek Marine 1, Vivid 04 z ILS, S jak Szczęście z kolekcji Moje Prywatne Szczęście z The ScrapCake; serduszko od guziczków Papermanii
Dziękuję Dziewczynom za udostępnienie pomysłu! Moja bratowa jak również obdarowana Para - zachwycone!:)
Ten weekend minął mi stanowczo za szybko. W dodatku był mocno pół na pół - jednocześnie pełen miłych wrażeń jak i smutnego nastroju..
Niedziela przemknęła, nawet nie zauważyłam kiedy.. Dziś w nocy mój Ukochany Mąż wyjechał na całe długie dwa tygodnie pod Poznań.:( Co prawda cały wyjazd wiąże się z wielkim i na pewno przynoszącym wiele dobrego krokiem w naszą przyszłość. Ale jednak tak długie rozstanie nie jest łatwe.
Mam nadzieję, że te dwa tygodnie zlecą jak najszybciej. Mam dużo pracy, muszę jak najszybciej dokończyć produkcję kartek świątecznych, bo później nie będzie na to czasu. A pracowicie zajęty czas zawsze ucieka szybciej.:)
Jeśli chodzi o miłe wspomnienia z weekendu, powiem na razie tylko, że wiążą się one ze spotkaniem ze Wspaniałymi Osobami..:) Ale więcej opowiem w innym poście..:)
Pozdrawiam najserdeczniej!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































